piątek, 7 czerwca 2013

Na Boracayu prawie jak w raju

Napis na samolocie przypomina, że jesteśmy na Filipinach

Biletowy chaos, od okienka do okienka

Beastie Boys rozprawiają nad losem mojego plecaka (pośrodku)

Promenada naciągaczy

Pray on hard

White Beach - nazwa uzasadniona

Odbija mi palma

Trudy backpackingu

To już nie White Beach

A to znowu White Beach

Happy hour od 14:00 do 20:00

Matka Boska (w tle, w kapliczce; na pierwszym planie oczywiście Danusia - boska, choć nie matka).

Widok frontalny

W piątki najczęściej bywaliśmy na plaży

Boracay survival kits

Tłok na plaży dopiero od 17:00

Lokalny gatunek ślimaka drzewnego. Aktywny tylko w nocy.

Dobranoc

6 komentarzy:

  1. To wszystko jest jak bajka....Wspaniałe..IP

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, to Twoja Mamusia, wierna oglądaczka i kibicka. Ale i tak się nadal lękam. Buziaki dla Was...I duuużo jeszcze prosimy zdjęć i relacji...IP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "nie lękajcie się..." - powiedział kiedyś Ktoś mądry... ;-) kibicko będą i relacje i zdjęcia, ale tyle mamy teraz na głowie... :-) <3

      Usuń
  3. A Luci zazdrości tych drinków...Tylko, żeby jeszcze była parasolka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. były i parasolki, tylko przy jakichś innych drinkach, nie pamiętam już gdzie, tyle ich było... ;P

      Usuń