| Napis na samolocie przypomina, że jesteśmy na Filipinach |
| Biletowy chaos, od okienka do okienka |
| Beastie Boys rozprawiają nad losem mojego plecaka (pośrodku) |
| Promenada naciągaczy |
| Pray on hard |
| White Beach - nazwa uzasadniona |
| Odbija mi palma |
| Trudy backpackingu |
| To już nie White Beach |
| A to znowu White Beach |
| Happy hour od 14:00 do 20:00 |
| Matka Boska (w tle, w kapliczce; na pierwszym planie oczywiście Danusia - boska, choć nie matka). |
| Widok frontalny |
| W piątki najczęściej bywaliśmy na plaży |
| Boracay survival kits |
| Tłok na plaży dopiero od 17:00 |
| Lokalny gatunek ślimaka drzewnego. Aktywny tylko w nocy. |
| Dobranoc |
To wszystko jest jak bajka....Wspaniałe..IP
OdpowiedzUsuńczy to moja Mamusia? :-)
UsuńTak, to Twoja Mamusia, wierna oglądaczka i kibicka. Ale i tak się nadal lękam. Buziaki dla Was...I duuużo jeszcze prosimy zdjęć i relacji...IP
OdpowiedzUsuń"nie lękajcie się..." - powiedział kiedyś Ktoś mądry... ;-) kibicko będą i relacje i zdjęcia, ale tyle mamy teraz na głowie... :-) <3
UsuńA Luci zazdrości tych drinków...Tylko, żeby jeszcze była parasolka!
OdpowiedzUsuńbyły i parasolki, tylko przy jakichś innych drinkach, nie pamiętam już gdzie, tyle ich było... ;P
Usuń