Po powrocie z Timoru, znaleźliśmy
sobie bardzo przyjemny pokój w Kucie (aż nie wierzę, że to piszę)
i postanowiliśmy spędzić tam półtora dnia i dojść trochę do
siebie po trudach podróżowania. Hotel, w którym znaleźliśmy nasz
pokój był zachwycająco czysty w porównaniu z innymi pokojami w
tym przedziale cenowym. Dodatkowo był dość nowoczesny i wydać
było, że chyba niedawno oddano go do użytku. Okazało się potem,
że owszem, otworzono go trzy miesiące wcześniej i chyba bardzo się
spieszono, aby go otworzyć, bo im dłużej w nim przebywaliśmy, tym
więcej niedociągnięć i fuszerek udawało nam się dostrzec. Czy
mam mówić o popękanej terakocie w łazience? ;-) No, ale nie
narzekaliśmy. I tak było bosko i pierwszy raz od dwóch tygodni
mieliśmy gorącą wodę pod prysznicem – w Timorze ten luksus był
dla nas absolutnie niedostępny. Oczywiście spędziliśmy w naszym
pokoju mnóstwo czasu. Co tam plaża! Mieliśmy czyste cztery
ściany!! :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz