Jutro ruszamy na trekking do bazy pod Everestem. Lecimy samolotem do Lukli. Musieliśmy zmodyfikować nasz oryginalny plan lotu do Phaplu, bo tamtejsze lotnisko jest w remoncie. Od jutra przez najbliższe 2-3 tygodnie nie będziemy mieć dostępu do sieci, więc nie oczekujcie relacji na bieżąco. Uda się jedynie w najbliższych dniach opublikować nasze pierwsze przygody w Nepalu, po wylądowaniu w Katmandu.
Trasa trekkingu standardowa: Lukla-Namcze Bazar-Gorak Shep-Kala Pattar/Everst Base Camp i z powrotem. Przy dobrej pogodzie i zdrowiu do zrobienia w 2 tyg. Przy gorszych warunkach - trzy.
Maksymalna planowana wysokość to ponad 5500 m n.p.m.
Trzymajcie kciuki i do usłyszenia
I tu się zaczynam trochę bać! Chociaż niedawno czytałam "romans" o trekkingu w Nepalu i nie było tak źle. Czy Wam też będą towarzyszyć Sherpowie i przystojny przewodnik? I sliczne, umorusane dzieci, które mówią po angielsku? Powieść to dla starszych pań, a rzeczywistość .... Uważajcie na siebie!!! Całuję, opuszczona DW
OdpowiedzUsuńKochana Ciociu, nam niestety nie będą towarzyszyć sherpowie, ani tragarze, ani przewodnicy... To Bartek będzie moim 3 w 1 :-) Dzieci są faktycznie śliczne i umorusane i faktycznie troszkę mówią po angielsku. Będziemy na siebie uważać, może już od jutra, bo dziś nie udało nam się wylecieć z powodu kiepskich warunków pogodowych... My też całujemy i wcale nie jesteś opuszczona!!!
UsuńAle ja jestem opuszczona!Lukla to najniebezpieczniejsze lotnisko na świecie. Nie mówiliście mi o tym. Bawcie sie dobrze buziaki. Mama IP
OdpowiedzUsuńjak to jesteś opuszczona? a gdzie Jarosław?? ;) lotnisko było zabawne nawet!
Usuń